Witajcie! Dziś kolejny krótki tekst z pod mojej ręki. Mam nadzieję, że się spodoba.
Wstawiam go dzisiaj dzięki Laurel. Kochana- to ty mnie zmotywowałaś do wstawienia tego one-shota na bloga. Gdyby nie ty już bym skasowała ten twór. Dziękuję Ci za to, że jesteś i wspierasz. Również za wszystkie rozmowy.
Dziękuję także wszystkim, którzy czytają mojego bloga i komentują.
ENJOY <3
__________________________________________________________________________________
Czarne włosy, perfekcyjnie ułożone.
Ciemny makijaż, podkreślający jego kocie oczy.
Intensywnie malinowe usta tak bardzo kuszące.
Czarna koszulka idealnie przylegająca do jego zgrabnego ciała.
Skórzane spodnie podkreślające i uwydatniające jego boski tyłeczek.
To nie możne być człowiek.
To bóstwo. Nie, inaczej.
To upadły anioł.
Co robisz na ziemi, Aniele?
Czemu mnie kusisz?
Lubisz igrać z uczuciami?
Czemu akurat dziś?
Jesteś gorszy od szatana.
Dzisiaj jest święty dzień.
Więc po co tu jesteś?
Uwodzisz mnie.
Dobrze wiesz kim jestem.
Nawet gorszy od ciebie.
Poruszasz swym ciałem w rytm cichej muzyki.
Rozkochaj mnie.
Wiesz, że to złe.
Tak nie powinno być.
Dziś będziesz moim prezentem.
Ale czy wytrzymasz?
Mój ogień rozpala twe ciało.
Pomęczę cię.
Nie śpiesz się.
Jeszcze mamy czas.
Dziś będziesz mój.
Najlepszy prezent gwiazdkowy.
Mam go tuż pod ręką.
Już się nie wywiniesz.
Teraz jest już za późno.
Obaj popadliśmy w wir rozkoszy.
wtorek, 11 grudnia 2012
niedziela, 2 grudnia 2012
Drown
Billy Talent- Nothing To Lose
Los Angeles. Miasto aniołów. A może diabłów?
Ciemny zaułek w starej, opuszczonej dzielnicy.
Leży tam chłopak z makijażem.
Niby tak normalny, pogrążony we śnie.
Lecz on nie śpi. Jest na granicy świadomości.
Gdyby teraz umarł od złotego strzału, który sobie zafundował,
Nikt by tego nie zauważył.
Andy stracił wszystkich przyjaciół.
Rodzina nie chciała go znać.
Wszystko przez jego odmienność.
Na jednej z imprez ujawnił swoją orientację.
Wszyscy się od niego odwrócili.
Stracił również zespół, który sam założył.
Na tej pamiętnej imprezie, pierwszy raz poczuł smak narkotyku.
Z każdym kolejnym dniem było coraz ciężej.
Coraz trudniej dostać towar.
Nie miał już nic za co mógłby kupić nową porcję.
Upadł na samo dno.
Stał się męską dziwką, kurwą z ciemnych uliczek miasta.
Sprzedawał się, a w zamian za to miał dragi.
On ciągle spadał głębiej w otchłań własnego umysłu.
Umysłu pogrążonego w pragnieniu narkotyków.
Heroina. To nazwa jego ulubionej kochanki.
Również wrota do śmierci.
Z każdym dniem tracił coraz więcej człowieczeństwa.
Przestał czuć. Nie żył. On egzystował by móc się pogrążyć.
Serce nadal biło, lecz coraz słabiej.
Coraz mniej intensywnie.
Nie miał motywacji.
Nie miał celu.
Poprawka.
Miał jeden cel.
Heroina.
Jedno słowo.
Jedno życie.
Jedna śmierć.
___________________________________________________________________________________
Witajcie!
Dziś przybywam do was z nowym one-shotem.
Napisałam go przed chwilą i nie wiem czy wam się spodoba.
Tak, czy inaczej, zapraszam do komentowania.
(Nawet jak wam się nie spodoba to proszę zostawcie komentarz z wadami i uwagami. Wasze opinie motywują mnie do pisania i ćwiczenia się w tym. Dziękuje)
;3
Los Angeles. Miasto aniołów. A może diabłów?
Ciemny zaułek w starej, opuszczonej dzielnicy.
Leży tam chłopak z makijażem.
Niby tak normalny, pogrążony we śnie.
Lecz on nie śpi. Jest na granicy świadomości.
Gdyby teraz umarł od złotego strzału, który sobie zafundował,
Nikt by tego nie zauważył.
Andy stracił wszystkich przyjaciół.
Rodzina nie chciała go znać.
Wszystko przez jego odmienność.
Na jednej z imprez ujawnił swoją orientację.
Wszyscy się od niego odwrócili.
Stracił również zespół, który sam założył.
Na tej pamiętnej imprezie, pierwszy raz poczuł smak narkotyku.
Z każdym kolejnym dniem było coraz ciężej.
Coraz trudniej dostać towar.
Nie miał już nic za co mógłby kupić nową porcję.
Upadł na samo dno.
Stał się męską dziwką, kurwą z ciemnych uliczek miasta.
Sprzedawał się, a w zamian za to miał dragi.
On ciągle spadał głębiej w otchłań własnego umysłu.
Umysłu pogrążonego w pragnieniu narkotyków.
Heroina. To nazwa jego ulubionej kochanki.
Również wrota do śmierci.
Z każdym dniem tracił coraz więcej człowieczeństwa.
Przestał czuć. Nie żył. On egzystował by móc się pogrążyć.
Serce nadal biło, lecz coraz słabiej.
Coraz mniej intensywnie.
Nie miał motywacji.
Nie miał celu.
Poprawka.
Miał jeden cel.
Heroina.
Jedno słowo.
Jedno życie.
Jedna śmierć.
___________________________________________________________________________________
Witajcie!
Dziś przybywam do was z nowym one-shotem.
Napisałam go przed chwilą i nie wiem czy wam się spodoba.
Tak, czy inaczej, zapraszam do komentowania.
(Nawet jak wam się nie spodoba to proszę zostawcie komentarz z wadami i uwagami. Wasze opinie motywują mnie do pisania i ćwiczenia się w tym. Dziękuje)
;3
Subskrybuj:
Posty (Atom)