wtorek, 1 stycznia 2013

5. Miłość Czasem Boli

Witajcie!
Dziś przybywam z kolejną częścią MCB. Mam ogromną nadzieję, że się spodoba. Napisałam to pod wpływem impulsu i niestety nie miałam okazji sprawdzić, więc za ewentualne błęby przepraszam.
Dzisiaj jest wielki dzień! Z tej okazji pragnę notkę zadedykować dla Alexa.
Mój Drogi, mam nadzieję, że świetnie się bawisz w Swoje urodziny. Ze swojej strony życzę Ci dużo szczęścia, miłości i spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń. Obyś był zawsze uśmiechniętym, pełnym życia chłopakiem ze świetną osobowością oraz nieprzeciętnym charakterem. Wszystkiego najlepszego i baw się dobrze!
___________________________________________________________________________________



BILL

Postanowiłem wprowadzić mój plan w życie.Wziąłem szybki prysznic i nagi ułożyłem się na łóżku.
Potem poprawiłem się żeby wyglądać powalająco.
Sprawdziłem czy wszystko jest tak, jak to sobie zaplanowałem. Kiedy już to ogarnąłem, zacząłem się drzeć na cały dom. Tak profilaktycznie, żeby mieć pewność, że Tom mnie usłyszy i tu przybiegnie.

TOM

Stałem jak wryty z otwartymi ustami, gapiąc się na Billa rozbieganym wzrokiem.
Myślałem, że oszalałem, ale gdy pierwszy szok minął uświadomiłem sobie, że jednak oczy mnie nie mylą.
Na łóżku leżał Czarny. Był nagi i bardzo seksowny.
Już po jednym spojrzeniu powróciły wszystkie wspomnienia.
Wszystkie dobre i te lepsze chwile z Billem.
Uświadomiłem sobie, że pomimo rozstania, ja nadal coś do niego czuję.

BILL

Tom stał i lustrował moje nagie ciało, przenikliwym wzrokiem.
Wyglądał jakby intensywnie nad czymś myślał.
Leżałem przed nim tak jak mnie Pan Bóg stworzył, a on tylko się patrzył.
Postanowiłem wyrwać go ze stanu 'zawieszenia'.
-Tom?
Chłopak potrząsnął energicznie głową i znów na mnie spojrzał.
-Bill, czemu jesteś nagi?-zapytał nieprzytomnie.
Nie wiedziałem co mam na to odpowiedzieć.
Wbrew mojej woli, policzki oblały się delikatnym rumieńcem.
Chyba nie powiem mu:  
"Leżę sobie tutaj nago, czekając na ciebie, bo to część mojego planu, aby cię odzyskać" -tak, genialne!
Poza tym nie mogłem mu zdradzić, że ta cała szopka z Markiem i jego rodzinką i ten cały ból, cierpienie i "biedny Billy" to tylko ściema żeby go zmiękczyć.
Zignorowałem jego pytanie. Wstałem z łóżka i zacząłem iść w kierunku Dreda, wolnym krokiem.
Widziałem jak delikatnie drgnął.
Muszę mu uświadomić, że jest mój. Tylko MÓJ!
Że nic się nie zmieniło.
Chcę go do siebie przekonać. Znam Toma i wiem jak zrobić to najlepiej.
Uśmiechnąłem się delikatnie na tą myśl.
Stanąłem tuż przed nim i zacząłem bawić się jego bluzą.
Chciałem go trochę pomęczyć.
Widziałem te zainteresowanie w jego oczach. Przyznam szczerze, że bardzo mi się to spodobało.
Chłopak był jak sparaliżowany. Stał nieruchomo, wpatrując się we mnie.
Włożyłem ręce pod jego obszerny podkoszulek i przez chwilę miziałem jego umięśniony tors, mymi chłodnymi rękami.
W pewnym momencie po prostu wpiłem się w usta chłopaka. Ochoczo odwzajemnił pieszczotę.
Tak bardzo brakowało mi jego miękkich warg, które składały delikatne pocałunki na moich własnych. Rozkoszowałem się tą chwilą.
Delikatny pocałunek zaczął przeradzać się w bardzo głęboki i namiętny.
Z każdą chwilą było mi coraz goręcej. Powoli zacząłem pozbywać się jego górnej części garderoby.
Nie opierał się przed tym, błądząc swymi dłońmi po mym nagim ciele. Ciągle złączeni pocałunkiem, zaczęliśmy iść w stronę mojego łóżka. Po chwili Tom energicznie mnie od siebie odepchnął, przez co upadłem na posłanie.
Chwilę później chłopak już na mnie leżał, składając delikatne pocałunki na moim ciele. Na moment zawisł  nade mną,  wpatrując się w moje oczy. Przeszły mnie miliony dreszczy spowodowanych jego jednym spojrzeniem. Chyba to zauważył, bo uśmiechnął się łobuzersko. Następnie nachylił się i szepnął :
-Jest tak jak dawniej Billy i nadal się tak słodko rumienisz.
Nie odpowiedziałem na to.
Miałem już dość gry wstępnej. Niemalże zdarłem z niego ostatnią część garderoby, mrucząc przy tym cichutko.
Dred nie skomentował tego. Przeturlaliśmy się po łóżku tak, że teraz to ja leżałem na nim. Złapał mnie za pośladki i mocno ścisnął. Jęknąłem głośno od pieszczot, którymi torturował moją szyję. Byłem rozpalony i gotowy do seksu. Chciałem już czuć go głęboko w sobie. Poruszyłem się niespokojnie, ocierając się o jego przyrodzenie.
Uśmiechnął się do mnie i złapał w dłoń mojego penisa. Wyrwał mi się głośny jęk.
Jestem strasznym pieszczochem. Nawet takie delikatne pieszczoty sprawiają mi wielką przyjemność.
Ocierałem się o niego sugestywnie, ale tym razem to on ze mną pogrywał. Nic sobie nie robił z tego, że ja zaraz dojdę, a nawet jeszcze we mnie nie wszedł. No!
-Tom, do..oh! Cholera! Mmm...-nie dokończyłem, bo chłopak znów łapczywie mnie całował.
Po chwili oderwał się od moich ust i zdjął mnie z siebie. Kazał mi się odwrócić tyłem do niego. Wykonałem jego polecenie, wypinając się mocno.
Dred przez moment pocierał swym członkiem o moje wejście, a potem energicznie pchnął, wchodząc prawie do końca. Jęknąłem głośno, po części z bólu, a po części z nagłego przypływu przyjemności. Chłopak nie starał się mnie nawet przygotować, lecz od razu zaczął mnie mocno posuwać. Złapał mnie za biodra i poruszał swoimi bardzo równomiernie. Bynajmniej nie był delikatny. Wręcz przeciwnie, był bardzo brutalny. Wchodził we mnie mocno, szybko, głośno przy tym jęcząc. Nie powiem żeby było to nieprzyjemne, ale mój penis też domagał się pieszczot. Z tego podniecenia zacząłem pocierać moim przyrodzeniem o łóżko, a potem szybko masturbowałem się.
Dławiłem się własną przyjemnością i podnieceniem. Błagałem żeby nie zwalniał i aby był brutalniejszy. Posłusznie przyspieszył swoje ruchy. Jego ręka odnalazła mojego przyjaciela i zataczała na nim szybkie koła w górę i w dół. Krzyczałem i wiłem się pod nim. Byłem już blisko orgazmu. Wypiąłem się do niego jeszcze bardziej, żeby dać mu do zrozumienia, że już dłużej nie wytrzymam. Po chwili pokój wypełniły nasze głośne krzyki oznaczające wspólne szczytowanie. Opadłem bezwładnie na łóżko. Dredziarz wyszedł ze mnie i ułożył się obok. Pocałował mnie w lekko w czoło.
-To było cudowne, Billy.-szepnął czule, przytulając mnie.
Wtuliłem się w jego umięśniony tors. Po chwili już odpłynąłem. Byłem wykończony tym dniem i naszym seksem. To było boskie. Tom znów należy tylko do mnie.
Bo należy, prawda?

TOM

Po dzikim seksie jaki  przed chwilą uprawiałem z Billem, położyłem się obok niego i przytuliłem go do siebie. On wczepił się w mój tors i moment później już spał.
Ja leżałem na łóżku i rozmyślałem. Czy dobrze zrobiłem godząc się na seks z Czarnym? Przecież już prawie dwa lata minęły od naszego rozstania. Jednak ja nadal coś do niego czuję. Tylko nie jestem pewny czy to miłość, czy tylko  jakiś sentyment, bo kiedyś łączyło nas coś więcej.
I co z Dave'm? Przecież nie mogę tak po prostu kazać mu odejść, jak się okaże, że jednak to Bill jest tym jedynym. Dave nie miał gdzie mieszkać, a ja go przygarnąłem. Nic mu nie deklarowałem, ale pewnie dziwnie by się czuł jakby się dowiedział. Cóż, mógłby się poczuć wykorzystany. Ja taki nie jestem i nie bawię się czyimiś uczuciami. Z takich oto właśnie rozmyślań wyrwał mnie dźwięk telefonu.
Ciekawe kto to może dzwonić o tej porze?-pomyślałem.




sobota, 22 grudnia 2012

World



A gdyby tak świat przestał istnieć?
A ludzka dusza unosiła się nad pogorzeliskiem imperium człowieczego?
Co by czuła? 

Przerażenie? Strach? Złość? A może pustkę?
Egzystencjalnie nie możliwe rzeczy działyby się z duchem nieśmiertelnym.
A więc śmierć nigdy by nie nadeszła.
Nigdy nie oplotła by zimnymi mackami ciągnącymi w otchłań.
Co wtedy? 

Rozpaczanie nad nieuniknionym.
A kiedyś było tak dobrze.
Człowiek wszystko stworzył i człowiek zniszczył.
Zagłada ludzkości dokonana przez nich samych. 

Cóż za ironia...

___________________________________________________________________________________
Witajcie!
Pewnie niektórzy z Was, moi kochani, skojarzyli sobie tą notkę z wczorajszym "końcem świata". Otóż nie. Ta notka dotyczy mojego stanu duchowego i umysłowego. Ukazuje moje rozchwianie emocjonalne. W ten sposób się wyładowuję. Mam nadzieję, że się Wam podobało ;3