Spotkałem Go na swojej drodze przez przypadek. Lecz ten incydent miał stać się jednym z najlepszych epizodów w moim życiu. Nawet nie wyobrażałem sobie jak bardzo się myliłem.
Był ciepły czerwcowy wieczór. Nudziło mi się w domu więc wyszedłem na dwór.Włóczyłem się po ulicach Berlina bez celu, aż nagle ktoś wpadł na mnie. Obaj wywaliliśmy się na ziemię. Miałem ochotę wydrzeć się na tego gościa, ale gdy zobaczyłem jego twarz od razu zmieniłem o nim zadnie. Miał kruczo czarne włosy opadające mu na ramiona. Delikatne, a wręcz porcelanowe, rysy twarzy. Był strasznie chudy prawie jak anorektyk i był ubrany w czarne rzeczy. Złapałem go za ramiona i podniosłem do pionu. Jego oczy były smutne i zapuchnięte od płaczu, a makijaż rozmazany po całej twarzyczce.
-Przepraszam...Ja,ja...Ja bardzo przepraszam.-zaczął jąkać chłopak.
-Hej... Co się dzieje?-zapytałem go.
-Moi starzy wyrzucili mnie z domu.-wychlipał chłopak.
Dopiero wtedy zauważyłem, że ma ze sobą niewielką walizkę. Po chwili rozmyśleń doszedłem do wniosku, że mógłby zamieszkać ze mną. Mój przyjaciel-współlokator wyprowadził się do swojej dziewczyny i aktualnie mieszkam sam. Stwierdziłem, że przydałoby mi się jakieś towarzystwo, a skoro jego rodzice z jakiegoś powodu nie chcą go znać, to czemu by mu tego nie zaproponować?
-Jeśli chcesz to możesz zamieszkać ze mną.-powiedziałem.
Chłopak trochę się speszył i zarumienił aż po cebulki włosów. Spuścił łepek i powiedział:
-Jeśli to nie był by problem, to z chęcią.
Uśmiechnąłem się do niego promiennie i podałem mu rękę.
-Jestem Tom, a ty?
-Ja nazywam się Dave.
-Miło mi. A teraz chodź, pokarze ci gdzie będziesz mieszkał.
Chłopak tylko skinął głową na znak zgody i bez słowa ruszył ze mną.
Całą drogę szliśmy w ciszy. On chyba musiał ochłonąć. Zastanawiałem się czemu jego rodzice go wykopali z chaty. Muszę go o to później zapytać. Gdy stanęliśmy pod moim domem kasztanowe oczka Dave'a rozbłysły jak małe perełki.
-To twój dom?-zapytał zszokowany chłopak.
-Tak.Ale teraz także i twój.-powiedziałem pogodnie.
-Czy to dla ciebie na pewno nie problem? Bo wiesz, my się tak praktycznie wcale nie znamy.
-Już ci mówiłem, że to nie jest żaden problem.-westchnąłem.
Chłopak tylko kiwną głową na znak zgody, a ja poprowadziłem go do drzwi wejściowych i umożliwiłem nam wejście do środka. Dave był zaskoczony wystrojem wnętrz. Podejrzewam, że w swoim rodzinnym domu nie miał takich luksusów jakie są tutaj. W końcu nie każdy posiada czerwony dywan w hollu, kryształowe żyrandole oraz garderobę na okrycie wierzchnie, ale co ja poradzę,na to że uwielbiam przepych?
-Chodź, pokaże ci teraz cały dom i twój pokój. Potem zjemy kolację i pogadamy. Przecież musimy się trochę poznać.
-No ok.-powiedział nieśmiało.
Oprowadziłem go po całym apartamencie. Widziałem zachwyt w jego oczkach. To było cudowne uczucie wiedzieć, że uratowało się tak kruchą istotkę przed bezdomnością.
Po jakichś dwóch godzinach poszedłem do jego pokoju i zaprosiłem go na kolację. Przygotowałem kanapki z serem i sałatkę warzywną ( wiem mistrzem kuchni to ja nie jestem ). Byłem wegetarianinem więc w domu nie było żadnego mięsa. Będę musiał chyba skoczyć po coś do sklepu. Młody zszedł do kuchni i usiadł przy stole. Głowę miał spuszczoną więc musiał czuć się tutaj trochę niepewnie.
-Sorki, że nie ma tu nic z mięsem, ale jestem wegetarianinem i nienawidzę mięsa.-powiedziałem.
-Spoko. Ja też nie jem mięsa. Pewnie dlatego jestem taki chudy.-uśmiechnął się niepewnie.
-No pewnie tak.-zaśmialiśmy się.
Zaczęliśmy jeść. Była taka niezręczna cisza więc zacząłem gadać o wszystkim po kolei nawet o pogodzie. Nagle zeszliśmy na trochę niewygodne dla Dave'a tematy.
-To może opowiesz mi dlaczego twoi rodzice wykopali cię z domu?-spytałem delikatnie.
-Ja...No...-zaczął się plątać.
-To dla ciebie krępujące?
-Trochę, ale i tak chcę ci to opowiedzieć. Sądzę, że jestem ci to winny po tym jak mi pomogłeś.-powiedział.
Uśmiechnąłem się do niego pokrzepiająco.
-Nic mi nie jesteś winny.-powiedziałem.
-Ale ja chcę ci to powiedzieć.-upierał się.
-No dobrze. Więc będę słuchał uważnie.
-Wiec zaczęło się od tego, że moi rodzice wyjechali na weekend do dziadków. Ja zostałem sam i zaprosiłem mojego najlepszego kumpla do domu. Siedzieliśmy, gadaliśmy i piliśmy piwo. Była super atmosfera.-uśmiechnął się.- Obaj byliśmy już trochę wstawieni i tak jakoś wyszło, że znaleźliśmy się tak niebezpiecznie blisko siebie. On przybliżył się do mnie jeszcze bardziej i wpił się w moje usta.-przerwał na chwilę.- A potem zaczął mnie dotykać i rozbierać. Kiedy już byliśmy nadzy i rozpaleni do granic możliwości w drzwiach pojawili się moi rodzice i zaczęli się wydzierać. Wyrzucili mojego kumpla, a ja miałem potem cały dzień wykłady o tym, że to jest nienormalne.-jedna samotna łza spłynęła po jego policzku.- Wtedy... Ja powiedziałem im, że jestem gejem.-przerwał i spojrzał na mnie jakby oczekiwał, że zaraz zacznę na niego wrzeszczeć, że jest pedałem, ale gdy nic takiego nie nastąpiło trochę się rozluźnił i kontynuował.- Kiedy już się dowiedzieli o całej prawdzie, kazali mi się jak najszybciej wynosić. Wykrzyczeli mi w twarz, że nie chcą mieć takiego syna jak ja. Że mnie nienawidzą i nie chcą mnie więcej widzieć.-po jego policzkach teraz już strumieniem toczyły się kolejne łzy.- Potem wpadłem na ciebie jak uciekałem od nich jak najdalej. A dalszą część już znasz.
-Nie płacz.-odezwałem się po chwili.
-Ja zrozumiem jeśli teraz mnie wyrzucisz z domu. W końcu jestem inny niż wszyscy.-wychlipał.
-Nie mam zamiaru wyrzucać cię z domu. Niby za co?-zadałem pytanie retoryczne. Nie oczekując odpowiedzi mówiłem dalej.- A tak po za tym to ja też jestem homo.-uśmiechnąłem się promiennie.
-Jesteś gejem?-zapytał zszokowany młodzieniec.
-Tak naprawdę to jestem bi, ale bardziej w stronę facetów, więc można tak powiedzieć.-powiedziałem.
Resztę kolacji nie odzywaliśmy się do siebie. Ja ciągle mu się przyglądałem i widziałem, że on też na mnie co chwilę zerka. Po kolacji obaj poszliśmy do swoich pokoi.
-Teraz to będzie ciekawie...Hahaha...-szepnąłem do siebie po czym położyłem się i pogrążony we własnych myślach, nawet nie wiem kiedy odpłynąłem do krainy Morfeusza.
__________________________________________________________________________________
Przepraszam, że notka taka krótka, ale to dopiero prolog, więc na szczęście nie musi być długi :)
Mam nadzieję, że komuś się spodoba to opowiadanie. Jest to moja pierwsza wielopartówka, więc trzymam za nią kciuki XD
PS. Jeśli to czytasz to proszę zostaw w komentarzu opinię. To dla mnie bardzo ważne... Dzięki :P
ENJOY :D
Początek.. Hm, spoko. Chociaż szczerze przyznam, że nienawidzę, jak ktoś piszę tak.. Słodko? Wiesz, chodzi mi o te, oczka, twarzyczki i tak dalej. Ale to twoje opowiadanie, więc.. cicho. xD
OdpowiedzUsuńTrochę powinnaś jeszcze popracować nad tekstem, ale nie każdy pisze bezbłędnie (np. ja, ale mam na szczęście betę więc jest git ^^)
No.. xD To czekam na dalszą część.
Pozdrawiam. : D
Cieszę się, że ktoś to czyta. Wiem, że nad błędami muszę jeszcze sporo popracować xD
UsuńI nie przejmuj się te wszystkie słodkości były zamierzone(to nie jest mój styl), ale w dalszej części nie będzie już tak kolorowo. Tak czy inaczej wszystko się skomplikuje (więcej szczegółów nie podam) :P
dzięki wielkie za odwiedziny.
OdpowiedzUsuńSwietny blog. Akcja zapowiada się naprawdę ciekawie :D ale zastanawia mnie ten Dave. Przypomina z opisu Billa ;D
tak.. mam nadzieję, że zaciekawiło wystarczająco bym mogła liczyc na czytelnika :)
No jasne! Już nie mogę się doczekać kolejnego odcinka :)
Usuń(W moim chorym umyśle już roi się od różnych tez xD)
Mam nadzieję, że mój blog się podoba, a co do Dave'a to on nie jest taki jak Bill, ale ma go trochę przypominać :) Takie poplątanie xD no cóż później będzie wszystko jasne :D
Bardzo mi się podoba Twoje opowiadanie i z chęcią odwiedzę Cię jeszcze nie raz ;3
OdpowiedzUsuń