czwartek, 8 listopada 2012
3. Miłość Czasem Boli
-Tom, nie denerwuj się. Proszę, ja ci wszystko wyjaśnię.-prosił Dave.
Byłem cholernie wkurwiony. Myślałem, że zaraz rozpierdolę cały dom. Ale postarałem się jakoś opanować i wysłuchać ich tłumaczeń.
-Może mi ktoś, kurwa wyjaśnić co tu się, do huja dzieję?-zapytałem rozdrażnionym głosem.
Dave zaczął się pospiesznie ubierać, potem usiadł obok mnie i westchnął cicho. Bill też się do nas dosiadł.
-Tom, ja... to znaczy... no... my...-zaczął dukać Młody.
-Ja i Dave byliśmy parą.-wtrącił Bill.- On nie chciał się ujawnić, a ja nie chciałem żyć w ukryciu. Postawiłem mu ultimatum, że albo powie rodzicom, że jest gejem i moim partnerem, albo z nami koniec. Dave nie ujawnił się, więc zakończyłem ten niedorzeczny związek.
Byłem w totalnym szoku. Nie wiedziałem co się ze mną w tym momencie działo.
Nie mogłem sobie tego poukładać w głowie.
Miałem mnóstwo pytań, ale udało mi się tylko jedno wydukać:
-Czemu ja nic o tym nie wiedziałem? Czemu jak mówiłem ci o Billu nie mówiłeś, że się znacie? Nic z tego nie rozumiem...
-Tom, ja nie wiedziałem, że to jest aż takie ważne. Ja...
-Nie jest ważne? NIE JEST WAŻNE? Czy to, że mój najlepszy przyjaciel, a także były partner, zna chłopaka z którym przed chwilą się pieprzyłem, czy to nie jest ważne?-zacząłem drzeć mordę na cały dom.- Ja pierdolę! Czuje się jak ostatni kretyn!
-Tom, ja...
-Musze się przewietrzyć!-przerwałem mu i szybko wyszedłem. Musiałem ochłonąć.
Nie mogłem uwierzyć, że Dave mnie okłamał. Czułem się zdradzony.
Do domu wróciłem po północy.
Byłem tak nawalony, że ledwo trzymałem się na nogach. Nagle ktoś złapał mnie mocno w pasie i zaczął holować do salonu. Zacząłem się wyrywać i szarpać.
-Tom musisz wytrzeźwieć.-powiedział Bill.
-Nie! Nie jestem...ja nie jestem...hahaha...Billy, jaki ja nie jestem?
-Tom odpoczniesz i pogadamy.
-Bill...Billy...Misiaczku... kochasz ty mnie trochę?-zapytałem cicho.
-Tak, Tom kocham cię.-szepnął mi do ucha.
-To mnie nie...nie zostawiaj mnie...Billy! Nie chce by-yć sam!-powiedziałem.
-Yhh... Dobrze.-westchnął.
Bill zaczął taszczyć mnie do mojej sypialni.
Położył mnie na łóżku i zaczął rozbierać.
-Chcesz mnie przelecieć?-spytałem kiedy zaczął ściągać moje spodnie.
Spojrzał na mnie tak dziwnie, ale nie odpowiedział.
Skończył mnie rozbierać i przykrył mnie kołdrą.
Już chciał odejść, ale złapałem go szybko za rękę.
-Miałeś mnie nie...nie zostawiać!
Czarny tylko westchnął cicho, ale też zaczął się rozbierać.
Uśmiechnąłem się do niego seksownie. Jego reakcje, nawet po pijaku, mnie zadziwiły.
Bill spłonął rumieńcem aż po cebulki włosów.
Potem odwrócił wzrok tak, aby na mnie nie patrzeć. To było nie w jego stylu. Jeśli dobrze pamiętam, to Bill zawsze na takie moje, małe zboczenia reagował zupełnie inaczej. Zazwyczaj wtedy stawał się perwersyjny, ale nigdy nieśmiały.
Gdy tak rozmyślałem, Czarny położył się obok mnie.
I nagle miałem jakiś przypływ chwilowego olśnienia.
-Bill? Gdzie jest...jest...no...Mark?-wydukałem w końcu.
-Tom, jutro ci wszystko wyjaśnię, a teraz śpij.-powiedział władczym głosem.
Poczułem się bardzo senny, więc szybko pogrążyłem się w świecie swoich marzeń.
Gdy się obudziłem, myślałem, że moja głowa zaraz wybuchnie. Rozejrzałem się po pokoju, ale obok nikogo już nie było. To dziwne, ale pamiętam wszystko, co się wczoraj wydarzyło.
Na stoliku obok łóżka spostrzegłem butelkę wody i tabletki przeciwbólowe.
'Czasami fajnie mieć takiego, swojego Czarnego' pomyślałem.
Zażyłem dwie tabletki i wypiłem cała butelkę wody.
Potem poszedłem do łazienki, wziąłem szybki prysznic i ubrałem się. Zszedłem na dół do kuchni. Gdy wszedłem do pomieszczenia obaj chłopacy spojrzeli na mnie. Poczułem się trochę niezręcznie.
-Hej.-przywitałem się tak, jakby nic się wczoraj nie wydarzyło.
-Cześć.-odpowiedzieli zgodnym chórem.
Zrobiłem sobie śniadanie i usiadłem z nimi przy stole. Była taka niezręczna cisza, więc postanowiłem się odezwać.
-Dobra, sorry za wczoraj, ale wkurwiło mnie to, że wy się znacie, a ja nic o tym nie wiem. Tym bardziej, że byliście parą.-zacząłem.
-Nie musisz się tłumaczyć.-powiedział Czarny.
Zdziwiło mnie to, że on tu jest przecież ma chłopaka.
-Bill, a jak ci się z Markiem układa?
-No właśnie Tom, chciałem o tym z tobą porozmawiać już wczoraj.-powiedział i zrobił się jakoś trochę przygnębiony.- Ja. Zerwałem z Markiem. Słuchaj, to jest dla mnie ciężkie.
-Ciężkie? Przecież to ty z nim zerwałeś.-powiedziałem zdziwiony.
-Tom, nie przerywaj mu. Myślę, że to nie koniec historii.-wtrącił Dave.
-Tak, Dave ma rację.-Skomentował Czarny.- Dobra, ale zacznę od początku. Wprowadziłem się do Marka i niby wszystko było OK. Ale Tom, opowiadałem ci, że on często nie wracał na noc i miał różne "konferencje służbowe". Otóż pewnego razu, kiedy Mark wybierał się na jedną z takich konferencji, postanowiłem pojechać za nim. Kiedy dotarłem na miejsce okazało się, że to nie jest żadne biuro, tylko jakiś piękny domek jednorodzinny. Zauważyłem, że jak wyszedł z wozu, to z domu ktoś wybiegł i rzucił się mu na szyję. Były to jakieś małe dzieci, a za nimi wyszła młoda, wysoka i bardzo ładna kobieta.-przerwał na chwilę i rozejrzał się po pokoju. Potem zaczął mówić dalej.- Oni... zaczęli się całować. Ja wtedy nie wytrzymałem. Wybiegłem z samochodu i gdy znalazłem się już blisko, zacząłem się na niego wydzierać. On był lekko zdezorientowany, ale gdy już ogarnął co się dzieje, zaczął śmiać się prosto w moją zapłakaną twarz. Jak się potem okazało, ta kobieta to jego żona, a maluchy to jego dzieci. Wykrzyczał mi, że jestem żałosny i jak mogłem myśleć, że ktoś taki jak on jest gejem i będzie ze mną?! Wiesz jak się wtedy czułem, Tom?- nie czekał na moją odpowiedź i kontynuował dalej.- Jak zwykła szmata, nic nie warta dziwka! Miałem dość! Wtedy poważnie zacząłem się zastanawiać nad samobójstwem.-łzy zaczęły się sączyć z jego oczu, lecz dalej kontynuował.- Ale uświadomiłem sobie, że przecież chcę żyć! To dlatego wróciłem tutaj. Mogę się z powrotem wprowadzić, Tom?
-Jasne, przecież razem kupiliśmy ten dom.-powiedziałem.
Nadal byłem zaskoczony historią Billa.
Jak Mark mógł go tak potraktować? Naprawdę nie rozumiałem tego.
-Bill, to straszne.-szepnął Dave.
Pokiwałem tylko głową na znak zgody. Byłem w zbyt dużym szoku, żeby wypowiedzieć jakiekolwiek słowo.
Po kilku minutach Czarny przestał płakać i uspokoił się.
-Chłopaki, ja też mam wam coś do powiedzenia.-wtrącił Młody.
___________________________________________________________________________________
Haha! Jest i trzeci odcinek :D Cieszę się jak głupia, bo zależało mi żeby dodać notkę w tym tygodniu. Choć pisałam wcześniej, że się nic nie pojawi xD
Nie sprawdzony, bo nie miałam czasu, ale udało mi się go chociaż przepisać
Mam nadzieję, że się podobało i zapraszam do komentowania :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jak Bill opowiadał swoją historię, to jakoś.. Tego nie czułem. Nie wiem. W ogóle, to mi tak się dziwnie czytało, bo oni się dziwnie zachowują. Tom pieprzył się z Davem, Bill na to nic, Czarny wrócił jak pies, a Tom go przygarnął.. No jak nigdy nic. O.O
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział, bo nic nie rozumiem. Jestem głupi. xD
Pozdrawiam.
Muszę Cię zmartwić, ale kolejny odcinek będzie taki...monotonny? Nie wiem, ale jakoś tak.
UsuńPotem to się jeszcze bardziej skomplikuje. Przynajmniej taki jest mój dotychczasowy zamysł.
Co do historii Billa, wszystko wyjaśni się w dalszej części. :D
Zapraszam. : D
Usuńhttp://over-the-rainbow0.blogspot.com/2012/11/rozdzia-9.html
Nie podoba mi się ten cały Dave. Jakoś tak... Mam wrażenie, że namiesza. Jeśli oni tam zamieszkają w trójkę... Uff... Będzie się działo.
OdpowiedzUsuńNa razie ciężko powiedzieć coś konkretnego o tym opowiadaniu, b to dopiero trzy rozdziały. Mogę powiedzieć tylko tyle, że czekam na resztę;).
Pozdrawiam!
Trochę to pogmatwane, faktycznie...
OdpowiedzUsuńW 3 rozdziale miało się wszystko wyjaśnić, a Ty jeszcze bardziej namieszałaś xD
Zgodnie z Twoją prośbą, będę Cię informować o nowych rozdziałach :)
http://ty-i-ja-to-my.blogspot.com/